Dzisiaj jest wtorek, 18 czerwca 2019 roku. Imieniny: Marka i Elżbiety.
PROJEKTY UE
NFOŚiGW
WYBORY 2019
System Ostrzegania
Mieszkanie Plus
PLATFORMA ZAKUPOWA
SESJA - TRANSMISJA
Imienne głosowania
____________________
AZBEST
Zmiana rachunku
UWAGA ASF
Ocena powietrza
Szlak Piastowski
WAŻNE
Profilaktyka
Infostrada
ePUAP
Adres Elektronicznej Skrzynki Podawczej na platformie ePUAP: /6hqigm8491/skrytka
Informacje i usługi
NIEBIESKA LINIA
Żłobek w Mogilnie
Mamografia
HOTEL MOGILNO
iBUK
REWOLUCJA ŚMIECIOWA
Mogilno
Katalog biblioteka
Głuchoniemi
Dziennik Ustaw
Monitor Polski
WKU Inowrocław

Zapraszamy na wywiad z Rafałem Góreckim

2019-05-15 15:16:39

W ramach cyklu „Kwadrans z Jankielem” zapraszamy do przeczytania wywiadu z Rafałem Góreckim, dyrektorem artystycznym IV Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Satyrycznych "Pyszadło", które rozpoczyna się już jutro (16 maja) w naszym mieście.


Jak się zrodził pomysł na organizację festiwalu „Pyszadło”?


Pomysł jest wynikiem naszej długoletniej współpracy z dyrektorem MDK, Janem Szymańskim – współpracujemy już od prawie 20 lat. Kilkanaście lat temu pojawiła się koncepcja uruchomienia Akademii Filmowej w Mogilnie. I ta koncepcja została zrealizowana – co miesiąc spotykamy się z ambitnym kinem w Mogilnie, gdzie po seansie rozmawiamy i dyskutujemy na temat filmów. I tak któregoś wieczoru, po 10 latach Akademii, doszliśmy do wniosku, że mamy już na tyle potencjał ludzki i na tyle wewnętrznego imperatywu, żeby zrobić coś więcej. Akademia jest czymś takim cyklicznym, co miesięcznym, jednak jednorazowym, bo spotykamy się jeden dzień i wyjeżdżamy. Natomiast doszliśmy do wniosku, że fantastycznie by było poprzebywać ze sobą troszeczkę dłużej. Zaczęliśmy myśleć na temat czegoś poważniejszego. Na temat imprezy filmowej. Zacząłem się zastanawiać czego brakuje w polskim kinie. I doszliśmy do wniosku, że od wielu, wielu lat brakuje w polskim kinie satyry. Jeżeli mówimy o satyrze to myślimy o Barei, o Chmielewskim, o Piwowskim, o Chęcińskim, czyli o twórcach tamtej epoki – epoki PRL. Po przełomie bardzo mało filmów pojawiło się stricte satyrycznych. Jedyny to Marek Koterski, który zrobił parę filmów na aktualne tematy, w tym oczywiście słynny „Dzień Świra” z 2002 roku. Tych filmów jest naprawdę bardzo mało, to jest pewna nisza, którą chcieliśmy wypełnić.

Także znaleźliśmy niszę i uznaliśmy wspólnie z dyrektorem Janem Szymańskim, że to będzie dobry temat na naszą imprezę. Nie ma festiwalu filmowego, który zajmowałby się satyrą. Uważam więc, że trafiliśmy w coś co jest potrzebne, bo jak wspomniałem mało jest filmów satyrycznych na współczesne tematy. Jeżeli chodzi o satyrę to myślimy o filmach z lat 60., 70. i 80. Natomiast o tych czasach współczesnych satyry jest bardzo mało. A przecież każdy dzień przynosi nowe tematy. I pojawia się pytanie dlaczego te filmy nie powstają. Można częściowo sobie na nie odpowiedzieć – to jest bardzo trudne warsztatowo zrobić film satyryczny. Trzeba wykazać się umiejętnościami przekazania pewnego przesłania, pewnych treści, zwrócenia uwagi na pewną kiczowatość naszych działań. Na pewne sprawy, które czasami są naciągane i udawane. Po prostu widać, że coś tu nie gra. Satyra zwraca na to uwagę. Ponadto satyra jest takim narzędziem komunikacji. Komunikacji także z władzą, elitami intelektualnymi i kulturalnymi. Czasami warto do niej sięgnąć i po prostu zwrócić uwagę co ma twórca do powiedzenia. Także uważam, że trafiliśmy w dziesiątkę.


Skąd wzięła się nazwa Pyszadło?

Sama nazwa Pyszadło wzięła się po prostu od pyszności. Są to w tym przypadku pyszności filmowe. Pyszności niezwykle smakujące, które łączą takie elementy jak inteligencja, jak wrażliwość, jak przesłanie – to wszystko o czym mówię jest w satyrze zawarte. Ta satyra jest nastawiona na właśnie taki intelektualny dyskurs – dyskurs z otoczeniem, społeczeństwem, z władzą, establishmentem, elitą intelektualną. I dlatego te pyszności. To jest coś co nie jest zwykłą komedią romantyczną, co nie jest zwykłą komedią obyczajową, jakąś chwilową zabawą. Jest to coś głębszego. Co bawi, owszem, ale co pozostawia w nas ślad. I o taki ślad właśnie chodzi, żebyśmy zaczęli myśleć, żebyśmy zaczęli przyglądać się tej rzeczywistości, która nas otacza. I żebyśmy próbowali ją definiować i zmieniać. To jest główna zaleta satyry i potrzeba generalnie.


Jak wyglądały początki festiwalu?

Jak to bywa, początki są trudne. Wystartowaliśmy dopiero w 2016 roku, ale od razu na wysokim poziomie. Chociaż nazwa jest ogólnopolski festiwal, to właściwie był to taki lokalny festiwal. Ale już z osobowościami z najwyższej półki, no bo jak mówimy o satyrze to myślimy o Stanisławie Tymie i właśnie on był pierwszym gościem. I to jest świetny ambasador naszego festiwalu – przyjął nagrodę, był zadowolony, zrobiliśmy retrospekcję retrospektywę jego filmów. Na tym festiwalu na pierwszej edycji pojawił się również Marian Dziędziel, aktor, który w tej chwili jest bardzo popularny i lubiany wśród widzów. I też od razu zjednał sobie publiczność w Mogilnie. Pojawiło się jeszcze kilkoro znakomitych twórców i od razu była to wysoka półka. Była również pierwsza wystawa prac satyrycznych – wystawa rysunków Stanisława Tyma. To wszystko miało od razu swój wysoki poziom.

Oczywiście jak na początku mieliśmy problemy z frekwencją, to jest zrozumiałe. Ludzi trzeba oswoić, jakoś przekonać. Ci którzy uczestniczyli w pokazach naszej akademii oni częściowo przychylnie spojrzeli na nasz pomysł i część tych osób uczestniczyła w festiwalu. Społeczność lokalna przygląda się, podpatruje co my właściwie chcemy robić – o co nam właściwie chodzi. A my chcieliśmy stworzyć nową jakość filmową w Mogilnie. Wcześniejsze działanie kina w Mogilnie to raczej takie prezentowanie filmów z jakiegoś rozdzielnika. Od tego momentu kiedy dyrektorem Mogileńskiego Domu Kultury został Jan Szymański zmieniło się pewne zasady, zaczęło to inaczej wyglądać. Nie ma tej przypadkowości. Zaczęła się tworzyć inna jakość i festiwal Pyszadło jest jakby kontynuacją tej nowej jakości. Może jeszcze nie 100% tak jakby pełnym, chociaż z mankamentami, z jakimiś problemami, jest jeszcze sporo do zrobienia. Ja nie ukrywam, że niemal każdego roku próbujemy coś zmieniać tzn. coś zmodyfikować, udoskonalić, wprowadzać nowe elementy i organizacyjnie jakoś lepiej spinać.


Co czeka mieszkańców powiatu mogileńskiego i nie tylko podczas festiwalu? Jakie przygotowano atrakcje?

Mieszkańcy powiatu są ogólnie przez nas mile widziani. Zapraszamy ich bardzo serdecznie, bo myślę, że już czas, aby nam uwierzyli – aby przekonali się do nas. Żeby uwierzyli, że my tutaj nie robimy ściemy jakiejś, tylko rzeczywiście pokazujemy to kino, które mieści się w kanonie tego gatunku satyrycznego. Staramy się tworzyć także pewną formę interdyscyplinarności tej imprezy, tzn. staramy się połączyć różne sztuki. Film z muzyką, plastyką, rysunkiem, z jakimiś działaniami powiedzmy parakabaretowymi, satyrycznymi, żeby nie był to tylko film czyli sztuka, która jest adresowana tylko do hermetycznej grupy wielbicieli kina, ale również staramy się rozszerzyć tę ofertę dla pasjonatów muzyki, dla pasjonatów kabaretów czy plastyki. Staramy się po prostu zaprosić ludzi, którzy są wrażliwi na sztukę. Myślę, że dobrą sztukę, szczególnie jakbyśmy prześledzili tych gości, których każdego roku gościmy właśnie u siebie. Takie nazwiska jak Henryk Sawka, to jest pierwsza liga w ogóle rysunku satyrycznego. Czy Jerzy Gruza, czy Marek Koterski. Czy w tym roku Big Cyc, legendarny zespół działający od 30 lat, a jego frontman Krzysztof Skiba, to jest człowiek, który nie tylko śpiewa, nie tylko piszę, ale jest to również człowiek, który swego czasu, zakładał łódzką Pomarańczową Alternatywę i walczył o wolność. Są to bogate osobowości, które myślę, że osoby, które są wrażliwe na sztukę i też na otaczający nas świat, że mogą ich zainteresować. Jesteśmy z tymi ludźmi dość blisko podczas Festiwalu, zapraszamy ich do nas, no i chcemy, aby ludzie z Mogilna i powiatu mogileńskiego przyszli i mieli możliwość spotkania się z nimi. Absolutnie jesteśmy otwarci na każdego. Jedyną barierą jest bariera związana z bazą i jej możliwościami. Mamy tyle miejsc na sali kinowej ile mamy, nie za dużo możemy zrobić. Na obecnym etapie, nie ma jeszcze problemu nadmiernego przerostu zainteresowania. Myślę, że w tym roku będzie przełom i będzie znacznie większa frekwencja. Natomiast uważam, że jesteśmy na dobrej ścieżce rozwojowej.


W jakim kierunku rozwija się Festiwal „Pyszadło”?

Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy na początku drogi. Niemniej jednak w tym roku wydaje mi się, że będzie przełom, na pewno jeżeli chodzi o frekwencję, będą też znakomici goście. Ten przełom polega m.in. też na tym, że o naszym festiwalu dowiedziało się środowisko filmowe. W nazwie festiwalu znajduję się słowo ogólnopolski, jednak do tej pory miał on raczej charakter lokalny. On istniał w środowisku dość hermetycznym, zamkniętym. Natomiast w tym roku informacje o festiwalu pojawiły się w największych branżowych pismach filmowych m.in. w magazynie filmowym stowarzyszenia filmowców polskich, na portalu filmpolski.pl, miesięczniku Kino, na portalach szkół filmowych w Łodzi i Szkoły Wajdy. Informacji o festiwalu jest po prostu więcej. I środowisko filmowe o tym festiwalu się dowiedziało. Czego efektem jest kilkanaście zgłoszeń, bo w tym roku przeprowadziliśmy nabór filmów. Po raz pierwszy, bo zazwyczaj był to program realizowany w oparciu o takie zaproszenia dyrektorskie. Dyrektor artystyczny wybierał konkretne tytuły i zapraszał na Festiwal te filmy i ich twórców. Jednak w tym roku przeprowadziliśmy po raz pierwszy nabór filmów. Podkreślę to jeszcze raz, jest to niezwykle istotne. Poprzez właśnie te ogłoszenia i te materiały na portalach branżowych twórcy mieli określony termin zgłoszenia filmu. Nadesłano kilkanaście tytułów m.in. ze Szkoły Wajdy, Szkoły Filmowej w Łodzi, ze studia Munka. Okazało się, że młodzi twórcy robią troszeczeczkę tej satyry. Jeszcze nie są to długie fabuły i ogromne przedsięwzięcia budżetowe, to są krótkie formy – ok. 30 minutowe. To są takie formy, które sugerują, że Ci twórcy mają talent i lada chwila zrobią pełnometrażowy film. Co nas bardzo cieszy, bo tej satyry jak mówiłem wcześniej jest bardzo mało, a Ci młodzi jednak nie boją się podjąć ryzyka. To są takie perełki, nieliczni, którzy nie boją się podejmować tego dyskursu na współczesne tematy. To nas bardzo cieszy, bo jeżeli chodzi o twórców naszego pokolenia to tutaj nie widzimy nikogo kto by chciał opowiadać o tych współczesnych czasach. A szkoda, bo cały czas czekalibyśmy na filmy Juliusza Machulskiego czy Jacka Bromskiego czy wielu innych twórców, którzy kiedyś robili świetne filmy satyryczne i satyryczno – komediowe, a teraz jakoś nie kwapią się do robienia tego rodzaju kina. I dlatego cieszy nas, że jest kilkoro młodych twórców, którzy podejmują ten trudny gatunek i próbują tę satyrę realizować. Także jest to dla nas ogromny sygnał, taki, że zaistnieliśmy. W świadomości ludzi, twórców i oni sami do nas te filmy zgłaszają. To jest niezwykle cenne, na razie nie jest to wielka liczba filmów, ale jest to dobry sygnał na przyszłość.


Pełni pan funkcję dyrektora artystycznego – na czym polega taka funkcja? Jak wygląda organizacja festiwalu?

Ktoś kiedyś obliczył, że funkcja (w) ogóle dyrektora to jest chyba około 6 000 różnych decyzji, które dyrektor musi podjąć, aby taki festiwal mógł się odbyć. Ja tego nie liczyłem, nie mam pewności czy to jest prawda, ale rzeczywiście jest to ogromny mechanizm. W przypadku Mogilna dyrektor artystyczny festiwalu jest tylko częścią tej machiny festiwalowej. Bardziej zajmuje się stroną programową, czyli właśnie naborem filmów, programem, opracowaniem katalogu festiwalu, zaproszeniami specjalnych gości. Również kwestią promocji, jednak głównie poza Mogilnem – na terenie Mogilna promocją i wszystkimi rzeczami organizacyjnymi zajmuję się dyrektor MDK, Jan Szymański. Ja dodatkowo pełnię również funkcję techniczną związaną z kinem plenerowym, które także mamy w programie Festiwalu – od wielu lat zajmuje się pokazami w plenerze, więc to jest taki dodatkowy element. Ponadto zajmuję się drobnymi kwestiami jak plebiscyt publiczności, oprawa uroczystości otwarcia i zakończenia festiwalu, koordynuję pracę prowadzących spotkania z twórcami, konferansjerów, kolegium redakcyjne gazety festiwalowej, prowadzi forum animatorów kultury filmowej, kontaktuje się z mediami. Jest jeszcze sporo różnych drobiazgów, które dyrektor artystyczny musi przypilnować. Oczywiście to wszystko jest w koordynacji z dyrektorem głównym, czyli Janem Szymańskim, który ogarnia całość – to jest duża machina. Od strony technicznej, dyrektor artystyczny dba również o takie rzeczy jak dotarcie na czas dysku(ów) z filmami, przygotowaniem czołówki festiwalu, dokumentacją filmową i fotograficzną wydarzenia. To jest problem, bo na przykład dyski z filmami krążą po Polsce, ktoś musi je wysłać, ktoś nadać, my to musimy zgrać na serwer, wysłać gdzieś indziej – jest cała logistyka z tym zadaniem. I dlatego tutaj Internet się grzeje. Teraz pojawia się więcej filmów online, czyli przesyłanych nam drogą internetową. To jest jednak o tyle uciążliwe, że te łącza nie są jeszcze tak dobre i miewamy z tym pewne problemy. Także dogranie tego wszystkiego, sprawdzenie tego – to jednak trochę tej pracy jest.


Co dalej z festiwalem „Pyszadło”?

Mamy już IV edycję festiwalu. To jest już taki czas, kiedy musimy pokazać, że ta nasza pozycja festiwalowa ugruntowuje się, że wypracowujemy sobie już jakieś miejsce. Jak wspomniałem wcześniej po raz pierwszy wyszliśmy poza rogatki Mogilna i powiatu. I myślę, że tą pozycję będziemy coraz bardziej umacniać w dalszej perspektywie – bo właśnie o to chodzi. Żebyśmy nie byli rozpoznawali tylko w powiecie i ościennych powiatach, ale żebyśmy byli już osadzeni w Polsce. Żeby nasz festiwal kojarzono – że Mogilno to nie tylko klasztor, ale też kino i film i ciekawe spotkania z twórcami. Mamy dużo planów na rozwój festiwalu, naprawdę sporo koncepcji, ale wymaga to czasu. Dyrektor MDK, Jan Szymański, cały czas modernizuje budynek. My programowo zaczynamy się dostosowywać do coraz lepszych warunków. Wykorzystuje obiekt MDK przy Rynku – tam są koncerty, tam toczy się całe życie festiwalowe. W tej chwili też będzie kolejna modernizacja obiektu kina, więc cały czas jakby idziemy tą ścieżką rozwoju. Jak chodzi o bazę, jak i chodzi o program, z roku na rok będzie coraz bogatszy, jest więcej filmów niż w zeszłym roku i myślę, że goście też dopiszą. No i najważniejsze publiczność w tym roku będzie dużo większa. Brakuje nam mediów ogólnopolskich, z tym jest problem. Na razie jesteśmy za mali dla dużych portali. I rzeczywiście gdyby udało nam się nawiązać współpracę z większym portalem internetowym, to by udało się wypłynąć na jeszcze większe wody. Będziemy nad tym pracować w następnym roku będzie to dla nas priorytetowe zadanie, aby rozpocząć z współpracę ogólnopolskimi mediami.


*Jankiel - Radzym Jankiewicz, pracownik Starostwa Powiatowego w Mogilnie

Zapraszamy na stronę Pyszadła.

30085_t.jpg

źródło: nadesłano
nadesłał(a): Redakcja
Polityka cookies
Polecamy
Pogoń Mogilno
Kino